Wywiad z Maess w Magazynie Lampa
Kuba Przybyłowski: To nie będziemy zaczynać od początku, tylko od środka. Twoja pierwsza w Polsce wystawa, bo za granicą już miałaś prezentacje. W Niemczech…
Maess: W Argentynie i w Portugalii.
K.P.: Czemu tak? Czemu nie zaczęłaś w Polsce?
Maess: Mieszkałam i pracowałam w Portugali, gdy dostałam pierwszą propozycję indywidualnej wystawy w galerii. Udana realizacja projektu Transit Zones, Waiting Areas z zagranicznym zespołem uświadomiła mi, że moja droga artystyczna nie musi być przypisana do konkretnego terytorium. Drugim powodem była też sytuacja rysunku współczesnego w Polsce. Jeszcze kilka lat temu byliśmy zauroczeni niemal wyłącznie instalacją i video. Wiele osób związanych z polskim światem sztuki radziło mi, żeby z tego powodu zmienić medium. Dziś sytuacja się zmienia i rynek wydaje bardziej się różnorodny. Choćby galeria Fundacji PSW gdzie wystawiam, reprezentuje także innych rysowników np. Michała Gayera czy Aleksandrę Czerniawską. W zeszłym roku brałam udział w zbiorowej wystawie rysunku w warszawskim Centrum Sztuki Współczesnej. A następna wystawa będzie moją pierwszą indywidualną wystawą w Polsce.
Gdzie będziesz miała tę wystawę?
Maess: Wystawa odbędzie się w Fundacji Promocji Sztuki Współczesnej dawniej Galerii Program, .Galeria znajduje się przy ulicy Andersa 13 /6 w Warszawie, niedaleko kina Muranów. Jest to nowa siedziba Galerii. która od lat mieściła się przy Andersa 20.
K.P.: Jak wystawa jest zatytułowana?
Maess: „Excessive” Coś nadmiernego. Niepożądany element. Emocjonalny i silny. Ale też eksces. Brutalne nadużycie.
K.P.: I to wszystko tam jest w rysunkach? Są, jak napisał o nich Michal Fopp, agresywne, jest w nich przemoc, do tego łączysz je z ostatnią sceną “Ostatniego Tanga w Paryżu”, dlaczego?
Maess: Ostatnia scena tego filmu opowiada o tym, jak Jeanne, grana przez Marię Schneider, zabija swojego kochanka. Bohaterka uwalnia się tym desperackim krokiem od swojego partnera (jeśli tu o jakimkolwiek partnerstwie jest mowa) i roli którą jej narzucił. Już nie chce już być obiektem na którym można wyładować ból, nie chce masła ani obcinacza do paznokci. Chce też odciąć się od siebie-jako ofiary, podejrzewam ze właśnie dlatego przejmuje rolę oprawcy.
K.P.: Czy ten film był inspiracją, czy podpasował ci do inspiracji którą miałaś? Jak powstawał cykl, skąd się wziął?
Maess: Ujęłabym to tak, że to przepracowanie traumy. Jeśli chodzi o sam proces, to zwykle pracuję tak, że mam jakiś zamysł który jest wizualny, który jeszcze nie jest zapisany w słowach i w odniesieniach, a dopiero później to jest świadoma praca, prawie naukowa, szukanie źródeł i tak dalej.
K.P.: W sensie…
Maess: Najczęściej najpierw robię szkice, bez większej cenzury, taki potok świadomości. Następnie skupiam się nad tym co mnie interesuje i pracuje nad tym już intelektualnie i plastycznie w dosyć ustrukturyzowany sposób. Te rzeczy które będę wystawiać, są specjalnie zrobione na wystawę.
K.P.: Czyli to jest całościowy projekt?
Maess: Tak.
K.P.: A skąd wziął Ci się ten naddatek, czy pomysł na ten naddatek?
Maess: Po części z życia osobistego, dalej juz ze studiowania tematu. Interesuje mnie czym jest cykl przemocy, przemocy w związku i proces wyzwalania się od niej. To co się dzieje w środku takiej relacji i możliwe strategie wyjścia . Interesuje mnie dynamika więzi ofiary z oprawcą oraz zmiany narracji wewnętrznych po traumie.
Ciąg dalszy wywiadu po kilknięciu na obrazek

Wysyłam...